Test robotów czyszczących: woda vs szczotki suche
Wysłaliśmy dwie ekipy na instalacje PV pod Legnicą, żeby sprawdzić, ile faktycznie kosztuje utrzymanie paneli w czystości. Porównaliśmy tradycyjne mycie wodą pod ciśnieniem z pracą naszego robota czyszczącego na sucho i liczby nie kłamią.
Problem z wodą na środku pola
Pierwsza instalacja liczy 83 panele i znajduje się na piaszczystym terenie, gdzie pył z sąsiednich pól osiada grubą warstwą po każdym tygodniu bez deszczu. Tradycyjne mycie wymagało sprowadzenia beczkowozu z 1500 litrami wody, ponieważ na miejscu nie było przyłącza o odpowiedniej wydajności. W czerwcu 2024 roku wynajęcie takiego transportu i opłacenie dwóch pracowników na 4 godziny pracy kosztowało właściciela dokładnie 1250 zł za jeden przyjazd. To spory wydatek, biorąc pod uwagę, że panele trzeba myć przynajmniej trzy razy w sezonie, żeby zachować ich sprawność.
Woda na farmach PV to nie tylko koszt transportu, ale też ryzyko. Zbyt twarda woda zostawia białe smugi wapienne, które zasychają na słońcu i blokują dostęp światła do ogniw. Podczas naszego testu ekipa musiała użyć filtrów demineralizujących, co wydłużyło czas przygotowań o 45 minut. Pracownicy rozkładali ciężkie węże, uważając, żeby nie zahaczyć o konstrukcję trackerów, co w pełnym słońcu było męczące i mało wydajne. Ostatecznie mycie mokre zajęło im 3 godziny i 22 minuty, nie licząc czasu na dojazd i zwinięcie sprzętu.
Logistyka wody to ukryty pożeracz zysków, o którym rzadko wspomina się przy zakupie instalacji.

Robot Robomaks wchodzi do gry
Na drugą instalację o identycznej mocy i stopniu zabrudzenia zabraliśmy nasz model robota czyszczącego. Urządzenie waży zaledwie 14,5 kg i zmieściło się w bagażniku zwykłego auta osobowego. Nie potrzebowaliśmy pomp, filtrów ani ani jednej kropli wody. Robot pracuje na szczotkach z miękkiego włókna polimerowego, które kręcą się z prędkością 180 obrotów na minutę, delikatnie ale skutecznie wymiatając pył i kurz poza krawędź panelu. Cała operacja rozpoczęła się 12 minut po przyjeździe na miejsce, bo tyle zajęło rozstawienie robota na pierwszym rzędzie paneli.
Nasz robot Robomaks pracował autonomicznie, sterowany przez prosty program omijający przeszkody i krawędzie. Jedna osoba z obsługi pilnowała tylko, żeby przenieść maszynę między rzędami, co zajmowało około 2 minuty na każde 15 metrów konstrukcji. Całość czyszczenia 83 paneli zajęła 2 godziny i 14 minut. Zużycie prądu z akumulatora było znikome, a koszt eksploatacji zamknął się w roboczogodzinach jednego technika. Czyścimy bez kropli wody, bo tak jest szybciej i po prostu taniej w codziennym rozrachunku.

Twarde dane: oszczędność 3400 zł
Po zakończeniu testu usiedliśmy do faktur i zestawień. Mycie wodą pod Legnicą kosztowało 4850 zł w skali całego sezonu (trzy sesje czyszczenia). W tej kwocie największą pozycją była logistyka wody i czas pracy dwóch osób. Z kolei utrzymanie tej samej powierzchni za pomocą robota Robomaks wyniosło właściciela 1450 zł rocznie, wliczając amortyzację sprzętu i koszt serwisu. Różnica to 3400 zł czystego zysku, który zostaje w kieszeni inwestora. Szczerze mówiąc, przy większych farmach PV te kwoty rosną lawinowo.
Dodatkowym atutem metody suchej jest brak szoku termicznego dla szkła. Lanie zimnej wody na rozgrzane do 60 stopni panele to prosta droga do mikropęknięć, których nie widać gołym okiem, ale które wychodzą na badaniach termowizyjnych po dwóch latach. Robot Robomaks ma temperaturę otoczenia, więc ryzyko uszkodzenia ogniw wynosi zero. Konkretna technologia, zero lania wody – to nasze podejście, które sprawdza się na każdym typie podłoża, od piachów po dachy hal magazynowych.
Zaoszczędzone 3400 zł na logistyce to pieniądze, które spłacają ratę za trackery szybciej niż myślisz.
Wydajność po czyszczeniu
Sprawdziliśmy odczyty z falowników tydzień po teście. Farma czyszczona na sucho odnotowała wzrost produkcji o 23,4% w porównaniu do okresu przed serwisem. Co ciekawe, farma myta wodą miała wynik o 1,8% gorszy od robota. Dlaczego? Przyczyną były mikrozacieki wapienne, których ekipa nie zdążyła idealnie wytrzeć ściągaczkami. Te małe punkty w pełnym słońcu działają jak soczewki i powodują punktowe nagrzewanie się ogniw, co obniża sprawność całej sekcji. Roboty, które pracują na Twój wynik, nie zostawiają żadnych śladów poza czystą powierzchnią.
Wnioski z naszego doświadczenia są proste: jeśli masz farmę powyżej 40 kWp, mycie wodą przestaje mieć sens ekonomiczny. Robomaks dostarcza technologię z Wrocławia, która eliminuje największy koszt – wodę. Słońce to czysty zysk, pod warunkiem, że kurz nie stoi mu na przeszkodzie. Być może nie jesteśmy najtańsi przy zakupie samego urządzenia, ale w skali dwóch lat eksploatacji, inwestycja zwraca się z samych oszczędności na beczkowozach. Bywaj na naszych pokazach, gdzie na żywo sprawdzamy czystość panelu miernikiem połysku.


